FitPenetracja nr 4:McFit-Ul.Plac Andersa 7-Poznań

McFit – Low Cost czy Lans Cost?

mcfit-placandersa

Marka może pochwalić się 240 klubami w pięciu krajach. Kluby McFit możemy spotkać w Polsce, Niemczech, Hiszpanii, Austrii i Włoszech – a to jeszcze nie koniec – jak deklarują oni sami.

W samej Polsce McFit liczy 9 klubów. Ich strategia rozwoju pokazuje, że lokują się w miastach gdzie liczba mieszkańców przekracza 300 tys. – nigdy poniżej. Lokalizacyjnie również są nastawieni na samo centrum miast, w których się otwierają – podobnie jest w Poznaniu. Klub przy Placu Andersa sam w sobie jest żywą reklamą. Jest na tyle widoczny, że nie ma potrzeby inwestowania w dodatkową reklamę wizualną. Dodatkowo ogromnym atutem są witryny klubu wzdłuż ruchliwej ulicy, które przedstawiają publiczności – sporą ilość trenujących codziennie tam klubowiczów.

Mogłoby się wydawać, że jest to jeden z największych klubów low-costowych w Poznaniu ale tak nie jest. Czy możemy go zaliczyć do segmentu low cost? Czy efekt WOW z zewnątrz odzwierciedli nasze przypuszczenia o super klubie również jeżeli chodzi o wnętrze, obsługę klienta i wyposażenie? Za chwilę dowiecie się o moich odczuciach 🙂

Strona internetowa:  www.mcfit.com

Strona jak to strona, ogólnie nie mam się do czego przyczepić. Jednak nie robi na mnie wielkiego wrażenia, gdyby nie zdjęcia fit to po samym logo nie domyśliłbym się, że chodzi o fitness. Ogólnie bez szału ale jest prosta, przejrzysta i łatwa w obsłudze. Uważam, że dostarcza nam dostateczną ilość informacji jakich byśmy oczekiwali. Dotyczy to samej oferty jak i członkostwa w klubie. Wydaje się być bardzo przyjazna swoim klientom – co jest na plus. Kolejnym plusem jest wirtualny spacer po klubie – czyli przed przyjściem możemy zobaczyć jak wygląda klub od wewnątrz.

KLUB CZYNNY CAŁODOBOWO

McFit oferuje swoim klientom możliwość całodobowego korzystania ze swoich usług. Obsługa klienta dostępna jest w godzinach od 8-22, wtedy możemy skorzystać również z pomocy trenerów.

Parking: jest i miejsc jest nawet sporo ale wszystkie są płatne. Możliwość bezpłatnego parkingu istnieje tylko po godzinie 18-stej. Wtedy otrzymujemy przy recepcji kartę wyjazdową, którą oddajemy ochronie przy wyjeździe.

Trening próbny: oczywiście jest dostępny 🙂 – wystarczy wybrać się do klubu w czasie pracy recepcji, zgłosić się oraz podpisać tymczasową umowę członkostwa – ważną 8 dni. W tym czasie mamy możliwość wykonania treningu 2 razy. Co więcej, nawet jeśli nie zdecydujemy się na wykupienie karnetu, a np. za pół roku coś nam się odmieni – możemy taki trening próbny wykorzystać ponownie. Marka oferuje potencjalnym klubowiczom wykorzystanie treningu próbnego pod okiem trenera, informuje również, że zostaniemy oprowadzeni po klubie. Czy tak było w moim przypadku? Hmm no cóż.. za chwilę o tym się dowiecie 🙂 

CENNIK

Cennik jest ogólnodostępny, znajdziemy go na stronie www wraz z umową oraz regulaminem członkostwa, przez telefon również nie odniosłem wrażenia ukrywania cen.

Technika małego druczku: trochę mnie to dziwi, że marka wykorzystuje taką technikę 🙂 Początkowo dużymi literami,  przedstawia koszty członkostwa, dodatkowo gwarantuje, że podpisanie umowy upoważnia do korzystania ze wszystkich klubów tej marki. Jak się jednak okazuje istnieją pewne wyjątki, które pojawiają się małym druczkiem pod wyróżnionym tekstem:

„* Pobieramy również jednorazową opłatę za aktywację Membercard równą 90 zł | Ceny i godziny otwarcia Studiów mogą być różne poza granicami Polski. Wstęp do Studiów poza granicami Polski możliwy w godzinach pracy recepcji”

No, to mamy bardzo istotną informację na temat OPŁATY WPISOWEJ, która wynosi niezależnie od rodzaju umowy, jednorazowo 90 zł.

Dodatkowo Chcesz móc trenować w każdym Studiu, przez całą dobę, 365 dni w roku”  – no to już wiesz, że NIE, bo na pewno nie 24/h 😉

CENNIK

Umowa roczna

89 zł/msc

Umowa na czas nieokreślony z 3 miesięcznym okresem wypowiedzenia

119 zł/msc

Opłata wpisowa

90 zł niezależnie od wariantu umowy

Z tego co się zorientowałem, ceny w trakcie trwania przedsprzedaży w nowych klubach zaczynają się już od 39 zł/msc – bez opłaty wpisowej. Jak  ktoś jest sprytny to może mieć karnet w takiej cenie i korzystać z niego na terenie całej Polski 😉

Zawieszenie karnetu: na wielki plus, bo możemy to zrobić nawet na okres 6 miesięcy!

Bezpłatna opieka trenerska: co ona dokładnie zawiera? Pytam bo w moim przypadku, kiedy umówiłem się telefonicznie na próbny trening wprowadzający z trenerem, pomijając fakt, że nikt nie oprowadził mnie po klubie to trening wprowadzający dotyczył pokazania zaledwie kilku maszyn w klubie. Kolejnego dnia nikt z trenerów do mnie nawet nie podszedł i też nie do końca potrafiłem ich namierzyć. Być może trenerzy byli w klubie ale jeżeli nawet, byli na tyle mało widoczni, że ani ja ani znajomi nie mogli ich zidentyfikować.

OFERTA KLUBU

STREFA CARDIO: niezwykle duża, bardzo dobrze (chodzi o aspekt ilościowy 🙂 ) wyposażona. Trudno mi sobie wyobrazić, że kiedykolwiek zabraknie sprzętu gdy będę potrzebował zrobić trening cardio 🙂 Naliczyłem 30 urządzeń cardio plus dodatkowo 3 ergometry wioślarskie. Można by jedynie podyskutować o standardzie samego sprzętu. Jak na niezwykle bogaty standard samego lokalu urządzenia cardio wyglądają mało nowocześnie, podczas treningu bieżnie wpadają w wibracje co spowodowało, że czułem się jakbym biegał nie po stabilnej bieżni, a raczej po wibrującym podeście 🙂

STREFA WOLNYCH CIĘŻARÓW: również wyposażona na satysfakcjonującym poziomie. Wielość ale również wielorakość sprzętu sprawia wrażenie swoistego przepychu 🙂 Niestety pomieszczenie jest dosyć ciasne dla ilości osób jakie korzystają z wolnych ciężarów. Dodatkowo jest duszno i nie pachnie zachęcająco. Ciekawostka: swego czasu – wiem to z doświadczenia – jeden z dystrybutorów sprzętu fitness dostarczał gryfy do treningu siłowego z pewnym defektem. Mianowicie gryfy miewały tendencję do samoistnego wyginania się pod wpływem nakładanego ciężaru. Bardzo niebezpieczna przypadłość! Te kluby, które takowy sprzęt otrzymały natychmiast go wymieniały, dbając o bezpieczeństwo klubowiczów. I tu niespodzianka. Kilka gryfów w McFit Poznań niestety ową przypadłością się charakteryzuje. Co więcej od miesiąca kiedy wizytowaliśmy klub – nic się nie zmieniło. Przykład poniżej. Jak bardzo niebezpieczna to sytuacja nie muszę wyjaśniać, co by się stało gdyby ów gryf się złamał – skoro mógł się wygiąć! Nieszczęście – i to te z najgroźniejszych możliwych – wielce prawdopodobne. KU PRZESTRODZE.

gryf-mcfit-placandersa

WIRTUALNE ZAJĘCIA GRUPOWE: no cóż, fanem owych zajęć nie jestem, co więcej cena, którą proponuje klub, w szczególności jeżeli chodzi o umowę na czas nieokreślony ( z 3 miesięcznym wypowiedzeniem) to nie jest cena low costowa. Istnieje wiele klubów, praktycznie większość z segmentu mid market ale również low cost, które w tej a czasem i niższej cenie proponują całą ciekawą gamę zajęć grupowych z instruktorem. Co zatem kierowało siecią przy wyborze takiej formy zajęć? Tylko koszty osobowe? A może polski rynek fitness nie jest jeszcze gotowy na proponowaną samodzielność? Podczas mojego treningu w godzinach fitnessowego szczytu z zajęć na sali fitness oraz spinning korzystało zaledwie kilka osób.

Jednak należy wspomnieć, że McFit postawił w klubach na autorski koncept zajęć wirtualnych CYBEROBICS i jako jedyny w Polsce w pełni zrezygnował z zajęć grupowych live. Podczas mojej wizyty widziałem pojedyncze osoby, które korzystały z zajęć, więc myślę, że ten koncept póki co przegrywa z klubami oferującymi standardowe zajęcia grupowe. Ja przynajmniej nie czuję takich zajęć. Jak sama nazwa wskazuje, żeby była energia musi być grupa 🙂

EXPRESS WORKOUT: hmm rozwiązanie komplikujące nieco trening, bo w sumie maszyny na tej strefie to po prostu urządzenia do tzw. obwodówki ukryte w sposób, który ogranicza do nich dostęp.

POZOSTAŁE STREFY: Strefa Mocnych Pleców, Box Workout, Sling Zone, The Cage, Core Workout, Shape It, Streatching Area

Wszystkie powyższe strefy to w mojej opinii swoisty misz masz 🙂 Ścianki, klatki, siatki i wszelkiego rodzaju granice pomiędzy tymi strefami, które są małe i ciasne nie dają poczucia swobody treningu. Strefa do treningu z klatką jest na tyle mała, że 4 osoby chcące tu wykonać trening przeszkadzają sobie wzajemnie. W osobnym pomieszczeniu stawianie tylko konstrukcji do taśm TRX powoduje, że i tam zmieszczą się 3 osoby. Uważam, że zastosowanie formuły open space i oddzielanie stref wyłącznie za pomocą różnego typu posadzek było by rozwiązaniem efektywniejszym. Pozbylibyśmy się efektu klaustrofobicznego błądzenia po korytarzach, korytarzykach, malutkich pomieszczeniach z urządzeniami różniącymi się głównie kolorystyką 🙂 Zresztą dysponując tak dużą powierzchnią można było ją zagospodarować w sposób bardziej przemyślany.

Specjalnie nie opisuję wszystkich stref wymienionych powyżej, ponieważ ich opis można zamknąć w kilku słowach: Sam sprzęt jest jaki jest. Ten podział sprawia wrażenie sztucznego i bez większego pomysłu. Jednak skoro tak wiele osób wybiera ten klub, być może moje odczucia są wyłącznie subiektywne… Zresztą spróbujcie sami przed treningiem rozszyfrować nazwy stref, następnie je sobie wyobrazić – jestem ciekawy Waszych spostrzeżeń i odczuć po pierwszej wizycie w klubie :-)

OBSŁUGA KLIENTA

Przyznam szczerze, że tą część FitPenetracji lubię najbardziej 🙂

– obsługa telefoniczna – nie musiałem długo czekać, bardzo szybko się dodzwoniłem – na plus. Rozmowa miła, jednak mimo mojego „dzień dobry” – obsługa klienta poczęstowała mnie nieskromnym „cześć”. Przecież nie wiadomo kto jest po drugiej stronie… to częsty problem w klubach fitness. Rozumiem politykę, poczucia jedności… ale wydaje mi się, że początkowo dopóki się nie poznamy – to tak trochę średnio wygląda przechodzenie od razu na „Ty”. W rozmowie zapytano mnie skąd się dowiedziałem o ich istnieniu oraz o moje zaangażowanie fitnessowe. O trening próbny jakim może być również trening wprowadzający z trenerem – musiałem upomnieć się sam.

– obsługa w klubie – hmm jakby to określić, jak dla mnie „zbyt swobodna”. Standardowo „cześć” – mimo kulturalnego „dzień dobry”. Najczęściej używane słowa przez obsługę klienta w przypadku podawania przez zainteresowanego swoich danych to: „no..no” „pierdu pierdu” itp. Tak, uśmiać się można, ale niekoniecznie mnie to w danym momencie bawiło. Takie zachowanie tylko i wyłącznie świadczy o poziomie kultury osobistej obsługi w klubie, a może nie uogólniając – konkretnego pracownika.

Dodatkowo, rozumiem że wzór umowy oraz regulamin jest dostępny na stronie internetowej to jednak nie rozumiem tego jak to jest, że obsługa pyta się o moje dane zza komputera i po uzupełnieniu wszystkiego prosi o elektroniczny podpis. To chyba jest normalne, że wolałbym najpierw zobaczyć co dokładnie podpisuję? A nie na odwrót, że najpierw podpisuję, a dopiero później mogę przeczytać co.

Dodatkowo na pytanie gdzie są szatnie, otrzymałem obraz palca wskazującego zza recepcji. Nikt nie oprowadził mnie po klubie, nie pokazał co i jak. Dostałem kartę, która jak się okazało nie działała kiedy chciałem zamknąć szafkę. Ciekawe co by się wydarzyło gdybym nie mógł jej otworzyć po wyjściu spod prysznica? Oczywiście wróciłem do recepcji, gdzie obsługa nadal starała się być zabawna i np. żartobliwie powiedziała i to dosłownie „że trzeba ją czasami nagrzać pod pachą” – co w rzeczywistości zrobiła sama. Hm.. no cóż to nie podziałało 😉 A wystarczyło od razu ją jeszcze raz zakodować.

Ponadto chciałbym wspomnieć o czasie oczekiwania na obsługę przy recepcji. Pewnego dnia najdłużej czekałem dobre 5 minut, przy czym niedaleko stał trener. Kiedy zauważył, że już trochę za długo czekam i się niecierpliwie, podszedł do mnie. Wszystko byłoby ok gdyby nie jego, jak dla mnie zbyt dziwna reakcja: „No czeeeeść! Dlaczego nie przycisnąłeś guziczka??” Jakiego guziczka?! Tego ukrytego w ladzie recepcyjnej „zawołaj trenera”?! Ale ja nie chciałem trenera tylko kogoś kto obsługuję recepcję. „Ale przecież to właśnie myyy !!”. Przepraszam bardzo, nie mam pojęcia skąd miałem o tym wiedzieć. Nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać… Telefonicznie jak już wspomniałem wyżej, umówiłem się na darmowy trening wprowadzający z trenerem.

Strasznie się zdziwiłem, kiedy trener najpierw poprosił mnie abym poszedł na rower i popedałował sobie przez 15 minut, przy czym udał się na kontynuację rozmowy z recepcjonistką.  Po 18 minutach, kiedy do mnie wrócił przyniósł ze sobą karteczkę zatytułowaną „trening wprowadzający” i według niej przechodziliśmy wspólnie od maszyny do maszyny wykonując wszystkie ćwiczenia po 3 serie.

Szczerze, spodziewałem się czegoś innego. Gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądało to nie zawracałbym głowy temu trenerowi. Spodziewałem się, że zapyta mnie o mój cel, czego oczekuje, co chcę osiągnąć i coś mi podpowie, a potem np. namówi na indywidualny trening personalny – tak się niestety nie stało. Kiedy zwróciłem Trenerowi uwagę, skąd pomysł na taki trening i czy sam stwierdził, że właśnie akurat tego potrzebuję – usłyszałem odpowiedź w postaci „to trening wprowadzający wg instrukcji z karty, którą trzymam” no cóż… strasznie mi przykro, że zmarnowałem nasz wspólny czas – nie tego oczekiwałem i nie to wywnioskowałem po rozmowie telefonicznej i reklamie na stronie internetowej – „Pic na wodę”.

Dodatkowo kiedy wychodziłem, to rozmawiał na recepcji ze mną już tylko trener. Jednak aby się czegoś więcej dowiedzieć o ofercie – musiałem wypytywać sam. Nikt mi niczego nie zaproponował. Nawet nikt do mnie nie zadzwonił, a czas trwania umowy tymczasowej już jakiś czas temu się zakończył.

Moje doświadczenie w kwestii obsługi w McFit mogę opisać jedynym słowem – mierne 🙂 Miałem wrażenie, że obsługa traktuje mnie po macoszemu, zero zaangażowania, chęci poznania moich potrzeb. Chyba już lepiej by było gdyby ten proces również zautomatyzować… 🙂

ZAGOSPODAROWANIE POWIERZCHNI

Klub jest duży i zakręcony – moim zdaniem można się tam zgubić i tak też się stało, parę razy nie trafiłem do tej szatni co trzeba. Oczywiście są tabliczki ale w tym hałasie i uczuciu „galeryjnego tempa” nie jest łatwo. A propos „galeryjnego tempa” czemu tak napisałem? To jest tylko porównanie, aby łatwiej było zobrazować moje odczucie. Chyba każdy zna to uczucie, kiedy wybieramy się na zakupy do galerii, a tam mimo wielkich witryn, jesteśmy otoczeni maksymalnie sztucznym światłem i hałasem – przez co zazwyczaj się spieszymy – podobnie jest w McFit w Poznaniu. Przynajmniej ja miałem takie odczucie.

– SZATNIE – niezbyt duże, trochę ciasne – a może inaczej – moim zdaniem źle rozplanowane. Odniosłem wrażenie, że gdyby było więcej osób nie byłoby gdzie usiąść albo położyć rzeczy. Najważniejszy jest dla mnie komfort, a owego nie uświadczyłem 🙂 za to mogłem uświadczyć poczucia oblężenia i ocierania jak w autobusie komunikacji miejskiej 🙂 Walka toczyła się o każdą wolną szafkę ale również o to kto pierwszy ją otworzy i koło niej stanie 🙂 Kolejni musieli grzecznie poczekać na swoją kolej.

– PRYSZNICE I TOALETY – 3 kabiny WC , 4  prysznice usytuowane na przeciw siebie i oczywiście  otwarte – nie da się ukryć  🙂 – tak było w damskiej szatni, a to kobiety często liczą lub muszą liczyć na odrobinę intymności. W męskiej szatni podobnie, plus pisuary. 

Nie da się pominąć tematu zapachu. Otóż zapewne z powodu systemu kanalizacji zapach jest co najmniej nieciekawy. Dodatkowo mam wrażenie, że z powodu wilgoci również kasetony sufitowe wymagają ciągłej wymiany. Może to sugerować niedostateczną wydolność systemu wentylacji. Szczególnie, że to obiekt biurowy, a te najczęściej projektowane są wraz z systemami wentylacji i klimatyzacji dostosowanymi do potrzeb najemców biurowych. Zapewne na etapie projektowania klubu uwzględniona została kwestia dostosowania systemu wentylacyjnego, jednak coś jest na rzeczy skoro mamy podobne odczucia i widoki oraz zapachy w klubie.

Jednak najlepsze zostawiam na koniec: z 4 kabin prysznicowych w szatni męskiej, czynnych było 3. Ale to jeszcze nic. Żeby wziąć kąpiel po treningu musiałem czekać dokładnie 12 minut, stojąc rozebrany w kolejce w okolicy pryszniców wraz z gromadką podobnych mnie, zniecierpliwionych i wciągających nieprzyjemne zapachy klubowiczów. Po trwających wieczność 12 minutach, kolejna niespodzianka. Szybki prysznic? Otóż prysznic tak, ale na pewno nie szybki 🙂 Bo po pierwsze z obowiązkowym myciem włosów, a jeszcze dłuższym zmywaniem żelu i szamponu. Dysze wielkości prawie całej kabiny spływają strumieniem jak w toalecie na ostatnim piętrze starego wieżowca. Ciśnienie maleje w dyszy – rośnie w użytkowniku 🙂 Pod prysznicami brudno niestety było i śmierdząco – bardzo mała powierzchnia dla tego celu zapewne nie pomaga. Same toalety w szatni męskiej – jeszcze gorzej. Nie do końca czysto ale przede wszystkim bardzo śmierdzi.

dodatkowo suszarki do włosów – typowe hotelowe i używane najczęściej przy obiektach sportowych typu np. spa czy basen. Zarówno w szatni damskiej jak i męskiej stanowczo brakuje miejsca, jak już zdążyłem wspomnieć, zatem warto byłoby pomyśleć nad małym przemeblowaniem i strefę z suszarkami zaadaptować na kolejne szafki a może suszarki przenieść do części z toaletami? Bardzo proste rozwiązanie a jestem przekonany że chociaż w części rozładuje szatniowy traffic 🙂

CZYSTOŚĆ

Nie zauważyłem ekipy sprzątającej – więc ciężko mi się do tej kwestii odnieść. Jedyne na co zwróciłem uwagę to brudne, zakurzone umywalki w toaletach. Szatanie – ehh w męskiej to na samą myśl robi się niedobrze. Jednak sam klub, tak ogólnie na pierwszy rzut oka wydaje się być czysty. Natomiast miałem duży problem ze znalezieniem płynu i ręczników do dezynfekcji. Myślę, że nie tylko ja. Kiedy Pan przede mną nie wyczyścił po sobie sprzętu zostawiając cały swój pot, tak że gąbkę można było wycisnąć i lałoby się strumieniami, początkowo nie rozumiałem dlaczego… a no właśnie dlatego, że prawdopodobnie nie chciało mu się szukać płynu do dezynfekcji, sam go znalazłem po dłuższym czasie poszukiwań i jak się okazuje jest jeden na tak sporą strefę wolnych ciężarów! Jak jest w innych strefach, ciężko mi się wypowiedzieć bo szczerze przyznam, że oprócz strefy wolnych ciężarów nie wyruszyłem w ten nie do końca komfortowy wir poszukiwań.

INNE RÓWNIE WAŻNE KWESTIE

Sprzęt marki: Gym80 + cardio ERGO-FIT i Stair marster (schody 4 sztuki)

Usterki: zerwane pasy przy pedałach rowerów, zniszczone elementy skórzane przy maszynach, zauważone 2 kartki awarii sprzętu. Oczywiście przy dużym natężeniu ruchu w klubie takie rzeczy mogą się przydarzyć, ale to właśnie szybkość reakcji personelu na usterki powoduje, że możemy na te kwestie oko przymykać jak również nie odczuwać problemów z defektami wyposażenia.

Automaty na napoje: musisz mieć gotówkę, automaty nie akceptują kart – wyłącznie monety.

Telewizory: 3 duże telewizory w strefie cardio, dodatkowe w pozostałych strefach, również w strefie wolnych ciężarów.

Dodatkowe Monitory: przy poszczególnych strefach wyjaśniające prawidłowy sposób wykonywania ćwiczeń na poszczególne partie ciała oraz monitory Cyberobis przy sali do zajęć wirtualnych – z grafikiem zajęć i ich opisem. Klub dzięki  podobnym rozwiązaniom sprawia wrażenie niezwykle nowoczesnego. 

Akceptacja kart typu Multisport: BRAK

P o d s u m o w u j ą c . . .

McFit nie jest typowym low-costem. Kilka lat temu postawiono na rebranding, po to by poszerzyć grupę Klientów i przesunąć się z typowego low-cost w górę. Jeżeli ktoś z Was miał okazję być kiedyś w niemieckim McFit to doskonale wie o czym piszę – to był prawdziwy low-cost 🙂

Zainwestowano duże pieniądze w marketing, tak by w oczach Klientów McFit nawiązywał do studia. Tak powstał koncept „HOME OF FITNESS”. Wydzielone studia inspirowane metropoliami takimi jak Nowy Jork, Londyn czy Berlin przywodzą na myśl przestronne mieszkania-lofty, urządzone w dawnych magazynach. Rzeczywiście trzeba oddać, że to wszystko robi wrażenie. Klub ma swój styl i wydaje się, że przyciąga również Klientów, dla których nie tylko wyniki sportowe są ważne, ale również tzw. „lans” 🙂 Pomysł bardzo ciekawy, gorzej z nawigacją po studiach – strefach. Obsługi często brak więc trochę to się ze sobą gryzie 🙂 Niektóre strefy są tak specjalistyczne, że nie sposób skorzystać ze sprzętu bez wsparcia trenera. Natomiast, co ciekawe często trudno również owego trenera odnaleźć w samym klubie.

Widać dużą inwestycję w design. Szczególne wrażenie robi strefa na przeciwko recepcji – kanapy ze skóry, regały – jak w domu urządzonym ze smakiem. Przechodząc do sprzętu tu już tylko gorzej. Widać, że nie stawiają na strefę cardio, bieżnie w mojej opinii urągające standardowi jaki powinien obowiązywać w klubie fitness. Dosłownie: bieżnia kołysała się w trakcie mojego biegu 🙂 Wiele klubów, które oferują karnet po zdecydowanie niższej cenie, może się pochwalić wyższą linią sprzętu.

Jednakże, największym problemem wydaje mi się jest wyczuwalny okropny zapach kanalizacją i to tak śmierdzi jakby się ćwiczyło co najmniej w toalecie. Nie wykluczone, że tylko niekiedy i nie zawsze, ale w momencie mojego pobytu ten nieprzyjemny zapach niestety był mocno wyczuwalny. Dodatkowo strasznie duszno. Dla takiej ilości klubowiczów jaką zastałem w klubie podczas mojego treningu, ilość wymian powietrza co najmniej niewystarczająca – a wydaje mi się, że klub projektowany był dla kilku tysięcy osób a nie kilkudziesięciu! Czystość również pozostawia wiele do życzenia. Jaka zatem konkluzja? To według mnie klub dla wyedukowanego i świadomego klienta lubiącego wielkomiejski tłok. Ci, którzy szukają tu rzetelnego treningu, napotkają wiele barier – ale co klubowicz to zapewne inne oczekiwanie 🙂

ocenafitpenkowanr4-mcfit-poznan

Jeśli chcielibyście coś dodać albo się ze mną nie zgadzacie – zapraszam do pozostawienia komentarza 😉

Pozdrawiam,

Penek!

5 skomentował(a) “FitPenetracja nr 4:McFit-Ul.Plac Andersa 7-Poznań

  1. Ja słyszałam o tym klubie wiele niepochlebnych opinii,. Szkoda, bo tak dobrze się zapowiadało 🙁

  2. Też wolę bardziej oficjalnie podejście do klienta niż na zasadzie „cześć”. Przynajmniej nie na starcie. Powinno się o to bardzo dbać, bo nie wszyscy ludzie są tak otwarci i mają aż tak luźne podejście.

  3. Ja

    „20. DLACZEGO PRACOWNICY MCFIT ZWRACAJĄ SIĘ DO KLIENTÓW „NA TY”?
    Filozofia McFIT obejmuje nie tylko pasję dbania o zdrowie i dobrą formę, ale także budowanie swobodnej i przyjaznej atmosfery w Studiu. Chcemy, aby Klienci czuli się w Studiach jak w domu, dlatego dążymy do nawiązania z nimi maksymalnie otwartej komunikacji. Właśnie z tego powodu zwracamy się do Klientów tak bezpośrednio – jest to gest naszej otwartości i sympatii.”
    ” zczerze, spodziewałem się czegoś innego. Gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądało to nie zawracałbym głowy temu trenerowi. Spodziewałem się, że zapyta mnie o mój cel, czego oczekuje, co chcę osiągnąć i coś mi podpowie, a potem np. namówi na indywidualny trening personalny – tak się niestety nie stało” na stronie McFit nie ma informacji o treningu personalnym więc skąd pomysł aby trener/recepcjonista miał namawiać na taką usługę skoro firma takiej nie posiada?

    1. OldFashionKOX

      A od kiedy to pierdu pierdu, pokazywanie palcem i inne opisane zdarzenia wpisują się w przyjazną i swobodną atmosferę? no może w swobodną ale ja też bywałem w klubie w Poznaniu i tab nie istnieje obsługa klienta. Zresztą jak to low cost to tak być powinno – tylko że fizycznie. A jak już w recepcji ktoś się pojawia – to może jednak powinien umieć się zachować. A jak czekałem na obsługę kiedyś kilkanaście minut to też wersja swobodnego podejścia? no tak – chyba swobodnego podejścia do OBSŁUGI.
      A na stronie McFit nie ma wielu kwestii – co to znaczy? że może powinny się znaleźć żeby każdy wiedział na co się pisze? To po co jest ta wasza strona www? dla ładnych fotek?
      A jeszcze potwierdzam sprawę sprzętu – kiepski to mało powiedziane, do tego gryfy z których spadają obciążenia. Ćwiczę ponad 20 lat – zaczynałem jak sieciówek w Polsce nie było wcale! Wtedy siłowo królował HECTOR i OLIMP – i nic się nie wyginało! a sprzęt po 20 latach nawet nadaje się do treningu.
      Ale jedno jest pewne – dawniej śmierdziało tak samo he he:)

      1. Niedoszły Klient

        No to ja też podzielę się swoją opinią na temat obsługi klienta w McFit, bo to mnie naprawdę poraziło…
        Czytam o swobodzie, o tym, że mam się czuć jak w domu. Sorry, ale niestety sam doświadczyłem co to na prawdę znaczy. Zostałem totalnie spuszczony na drzewo.
        Nikt nie poświęcił mi nawet 5 minut, żeby zainteresować mnie ofertą. Wystawiono mi kartę na okres darmowy, pokazano palcem gdzie jest szatnia, a po treningu (pomimo że na recepcji stała osoba, bez konkretnego zajęcia) pozwolono mi po prostu wyjść. Czy czułem się swobodnie ?, chyba odczułem ekstremalny brak zainteresowania moją osobę i chęci bym dołączył do klubu.
        Słuchajcie jeżeli ktoś zdecydował się na to by postawić recepcję i zatrudnić ludzi to na pewno jego celem nie było olewanie klienta.
        Gratuluję podejścia! Na pewno właściciele są zadowoleni, że kasa wypływa im z klubu…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *